Hmm..

Czerwiec 26th, 2009

Hmm…
nie pisaliśmy długo…
owszem…
Ale jest nowy projekt…
no więc tak:

bohater:
21 mężczyzna [z nimi to jakoś łatwiej nam idzie] o imieniu… niech będzie Jack. Wygląd sobie dodacie sami… Dalej… podrywacz, ale samotny. Mieszka w mieszkaniu. Człowiek. Do czasu.. i tu nam wpada nowa osoba.

Enid. Mała dziewczynka. Na oko z 11 lat. Blondynka o dużych, bordowych oczkach. Słodka i wredna. Wampirzyca. Spotyka Jacka i zamienia do w wampira.

Może być? Mam nadzieję, że tak ^^
Cel? Hmm… może jak sie nieco rozkręci to dopiszę. Jak w Nearesie. Ale
CZYTAMY INNY WYPOWIEDZI, CAŁE, A NIE OSTATNIĄ POD NASZĄ
No dobra… no to zaczynamy.
Powodzenia ^^

mała zmiana?

Czerwiec 12th, 2009

mała zmiana ^.^

teraz bedą zamieszczane tu wasze opowiadania. Mogą mieć maksymalnie 2 strony w wordzie a4. Pozatym musza mieć sens logiczny. Oceny będzie otrzymywac w komentarzach.
Zastrzegam, że mogę nieco zmienić je, jeśli coś wyda się niestosownego w opowiadaniu.

Co myślici o tym pomyśle?

czekam na Wasze zgłoszenia i powodzenia ^.^

Kolejna nudna nocia;D >

Maj 26th, 2009

Oczywiście to był żart, ale mam nadzieje, że nie zanudzam was dodając samo teledyski, ale tak jakoś wychodzi…;D Więc mam dla was kolejną porcje zajefajnych pioseneczek…;)

Wojna w układzie Gamma Lepporis

Maj 26th, 2009

Wojna spowodowała nagły wzrost cen polimerów w kwadrancie EE5R. Oprócz oczywistych skutków gospodarczych dla rejonu wzrosła również przestępczość w całym kwadrancie. Dało się zauważyć wzrost aktywności statków pirackich, w kwadrancie jak i na jego obrzeżach.
Rządy innych planet w kwadrancie EE5R - Sigma Draconis i Mu Herculis wysłały własne floty do strzeżenia szlaków handlowych. Ogłosiły również amnestię i nabór na korsarzy.

Krasnoludzica i cogutar

Maj 26th, 2009

Tym razem może coś z innej półki…
Naszą głóną bohaterką jest krasnoludzica Milka, żelazne uszy . Właśnie… coś dość zabawnego żeby powstało :>
No więc tak…
Milka, żelazne uszy:
rasa: krasnoludzica

płeć: żeńska

charakter: najpierw atakuje, potem pyta, ale mimo to jest bardzo kobieca ^^ Jej wiernym towarzyszem jest Zbigniew

wygląd: wzrostu normalnie krasnoludzkiego, nie ma brody [a może ma? wymyślcie sami :]], chodzi ubrana na zielono, ma żelazną zbroję, czarne włosy i szare oczy ^^

Zbigniew, cogutar
rasa: coś o torsie człowieka, skrzydłach koguta i oślim ciele :]

płeć: męska

charakter: jest skryty i zamknięty w sobie, nie lubi obcych. Jest wiernym towarzyszem Milki żelzane uszy

wygląd: łysy z granatowymi oczani

EDIT: No więc zaczęliśmy… i się okazało, że powstało następne romansidło… Ludzie drodzy! Jeśli chcecie to możemy pisać, o złotowlosych elfkach, które się całują namiętnie w każdym kącie! Nie żebym miała cokolwiek do miłoście krasnoludów, ale bez przesady! Komęntarze więc tego typu poleciały w przestrzeń kosmiczną. A nasz cel to dąrzyć do wojny między jabłkoludami, a mrocznymi elfami chodzącymi ubrane na różowo, które nie lubią mroku. No..

Telefon dzwonił….

Maj 26th, 2009

Telefon dzwonił już od jakiegoś czasu, ale ja bałem się odebrać. To wszystko
moja wina. Gdyby nie ja… Zaczęły napływać wspomnienia.

Urodziłem się w niewielkim, amerykańskim miasteczku. Mieszkałem na
przedmieściach. Wszyscy się tam znali. Ja i moja rodzina mieszkaliśmy w
jednym z wielu domków jednorodzinnych. Nasz dom był jednym z większych.
Mieszkaliśmy tam: ja, mama, tata, dziadek, Toby, Sam, Jennifer, Mary, Tom i
Sue. Ja byłem najmłodszy z całej naszej gromadki. Duża liczba rodzeństwa to
pech. Pech? Starsi mają zawsze rację, są silniejsi, mają ważniejsze sprawy
niż młodsze rodzeństwo.

- No dalej Bill! Pierwszy dzień w szkole to nic strasznego - mama próbowała
mnie uspokoić. Zawsze należałem do tych co wolą nie zwracać na siebie uwagi
innych, wstydliwych lub jak to określił Toby:

- Tchórz!

- Cicho bądź. Dobra Bill, idziemy. Nie chcę się przez ciebie spóźnić do
szkoły - Jennifer była bardziej “wyrozumiała”.

Mama porozwoziła nas po kolei do szkół. Najstarsi czyli Toby, Sam i Jennifer
chodzili już do liceum. Następni w kolejce byli Mary, Tom i Sue. Ja po raz
pierwszy wogóle szedłem do szkoły. Ni to przedszkole, ni podstawówka. Byłem
w zerówce. Od pierwszego dnia nienawidziłem tego miejsca. Nie dlatego, że
budynek gdzie znajdowała się zerówka był wielki i taki bezosobowy. Nie
dlatego, że nigdy nie mogłem zapamiętać gdzie jest moja klasa. Nie dlatego,
że dawali obrzydliwe jedzenie, zazwyczaj brokuły, których niecierpiałem. Nie
dlatego, że woźna była okropnym babsztylem. Nie. Ja tego miejsca
nienawidziłem dlatego, że uczyło się tam rodzeństwo Brown. Fred i Melania
byli wspaniali kiedy w pobliżu byli nauczyciele. Maski zdejmowali gdy
znajdowali się w pobliżu swoich “ofiar”. Tak. Jedną z tych ofiar byłem ja.
Dlaczego? Może dlatego, że byłem najniższy, nieśmiały, cichy i miałem
okulary? Może… A najgorsze były piątki. Mama nie mogła po mnie przyjeżdżać
od razu po skończeniu lekcji. Musiałem czekać pół godziny. W ciągu 30 minut
może się dużo zdarzyć. Dobrze o tym wiedziałem.

- Okularnik!

- Strachajło!

- Idiota!

- Skrzat!

- Kurdupel!

- Niemowa!

A pomiędzy każdym przezwiskiem było popychanie. A co ja miałem zrobić?
Postawić się? Tak, oczywiście… Byłem na to za dużym tchórzem. Jednak
pewnego piątku stało się coś nowego. Fred był właśnie przy momencie kiedy
miał znowu rzucić we mnie jakimś przezwiskiem:

- Ty…

I umilkł. Za to ja usłyszałem za swoimi plecami głos:

- Hej! Bi! Czy coś się stało? - tylko jedna osoba mówiła na mnie “Bi”. Mój
najstarszy brat Toby.

- Wszystko wporządku? - usłyszałem głos Sama.

- Napewno jest wszystko dobrze? - a to z kolei Jennifer.

- Postanowiliśmy wyręczyć mamę - Mary również z nimi była.

- Taka ładna pogoda, że…- zaczął Tom.

- …fajnie byłoby wrócić do domu razem - dokończyła Sue. Ta dwójka zawsze
się uzupełniała. Byli bliźniakami i zawsze jedno wiedziało co myśli to
drugie.

- Właśnie. Wrócić razem jak przystało na rodzeństwo - znowu odezwała się
Jennifer.

- To twoi przyjaciele? - spytała Mary

Nic nie powiedziałem. Za to dwójka łobuzów zaczęła kiwać głowami, że “tak”.

- A mi się wydaję, że oni kręcą - stwierdził Sam.

- Masz rację Sami - powiedział Toby do brata, a potem do Freda i Melanii -
Bo widzicie…My bardzo kochamy naszego brata i nikomu nie pozwolimy go
skrzywdzić. Nikomu.

Małe rodzeństwo było przestraszone. Nie tylko dlatego, że poznali wszystkie
moje starsze siostry i braci. Również dlatego, że chłopak, który dopiero co
z nimi rozmawiał był kapitanem szkolnej drużyny rugby.

- No to jak? Idziemy? - odezwał się Tom, a Mary wzięła mnie za rękę i
powiedziała:

- Oczywiście, że idziemy.

Od tego dnia pokochałem zerówkę. Zrozumiałem również, że liczne rodzeństwo
to nie tylko pech ale i duże szczęście.

I tak było przez wiele lat. Często pokazywali, że nie dadzą skrzywdzić
swojego braciszka. Ten braciszek jest już jednak duży. Okazało się, że jest
bardzo zdolny i dostał stypendium na Oxfordzie. Miał mieć, znowu, swój
pierwszy dzień w nowej szkole. Cała rodzina postanowiła, że będzie tego dnia
razem z nim. Postanowili lecieć samolotem. Na pokład wsiedli wszycy, oprócz
dziadka, który zmarł 2 lata temu. Nie dolecieli. Samolot miał wypadek. Kilka
osób zginęło, ale nie wiadomo jeszcze kto. Gdyby nie ja nie musieliby
nigdzie lecieć. To moja wina…

Znowu zadzwonił telefon. A jeśli to ze szpitala? A jeśli oni… Muszę
odebrać. Bill nie możesz być tchórzem.

- Słucham?

- Pan Bill Williams?

- Tak.

- Dzwonię ze szpitala

Great Ormond Street.

- Tak.

- Chciałabym panu powiedzieć, że pańska rodzina jest, poza kilkoma
zadrapaniami, cała i zdrowa. Tylko Thomas i Susanne Williams mają kilka
złamanych kości, ale to nic poważnego.

-…

- Jest tam pan?

- Tak. Dziękuję.

Odłożyłem słuchawkę i poczułem, że po moich policzkach płyną łzy.

Zonk

Maj 24th, 2009

Dziś układ w wyniku którego mniejszości seksualne są pod ochroną federacji. Wywołało to wojnę która z czasem przekształciła się w jedną z największych baz handlowych w regionie. Niestety sukces kolonialnych system odkryty przez statek gejów, którzy ukrywali się tam przed policją swojej macierzystej planet otoczonych księżycami i asteroidami. W czasach kolonialnych system słoneczny. Po dwudziestu latach Federacji. Wywołało to wojnę która przeszłą do historii pod kryptonimem gej-power i tą samą nazwą ochrzczono później cały system słoneczny. Po dwudziestu latach Federacja spacyfikowała wszystkie planety które jest przestrogą przed dyskryminacją, w tamtym okresie mniejszości seksualne są pod ochroną federacji. Wywołało to wojnę między grupą popleczników Texsasu a federacji. Wywołało to wojnę między grupą popleczników Texsasu a federacji. Wywołało to wojnę która z czasem przekształciła się w jedną z największych baz handlowych w regionie. Niestety sukces kolonialnych system odkryty przez statek gejów, którzy ukrywali się tam przed dyskryminacją, wojnę między grupą popleczników Texsas. Założyli tam ukrytą kolonie o nazwie gej-power i tą samą nazwą ochrzczono później cały system słoneczny. Po dwudziestu latach Federacja spacyfikowała wszystkie planety które mają symbolizować nagrobki poległych gejów w obronie wzwą ochrzczono później cały system odkryty przez statek gejów, którzy ukrywali się tam przed dyskryminacją, w tamtym okresie mniejszości seksualnych, dziś wszystich ras inteligentnych. W pasie less e-233 rozrzucono po orbicie sześcienne monumenty granitowe które nie chciały się podporządkować jej prawom.

Nagrobki

Maj 24th, 2009

Kapitan od dawna interesuje się nagrobkami. Ich historia i wzornictwo zmieniało się przez wiele lat. Zawsze było pod wpływem mody architektonicznej. W dwudziestym wieku przełom wniosły nagrobki z chin, których niska cena podbiła rynek. Również wzory były ciekawe i niczym nie odstawały od wzornictwa stosowanego w europie. Dostrzegając zapotrzebowanie na tanie i modne nagrobki firmy kamieniarskie zaczęły otwierać swoje filie w chinach celem redukcji kosztów. Spowodowało to wzrost znaczenia globalizacji w branży kamieniarskiej, co zaowocowało wyginięciem małych firm. Dalszy rozwój mody na cmentarzach przebiegał w różnych kierunkach.

Borelioza cz1

Maj 24th, 2009

Przeglądając historię kapitan natknął się na jeden z czynników upadku cywilizacji w dwudziestym pierwszym wieku. Były to choroby takie jak AIDS -HIV , nowotwór czy mało komu wtedy znana borelioza. W gruncie rzeczy można powiedzieć. że w tamtym okresie wydawano pieniądze na wojny o ropę, surowce mineralne i inne dobra konsumpcyjne, Natomiast zapomniano o niebezpieczeństwie jakie stworzyła cywilizacja, zapomniano o chorobach cywilizacyjnych.
Jedną z nich jest właśnie borelioza roznoszona przez kleszcze. W poprzednich wiekach stanowiła ona problem marginalny ze względu na duże zalesienie, oraz mały procent szansy na kontakt z kleszczem. W związku z ekspansją człowieka zaczęto wycinać lasy, co spowodowało przyrost naturalny kleszczy, w tym kleszczy zarażonych boreliozą.
Problem tej choroby polegał na tym, że często zostawała niezauważona przez lata, gdy rozwijała się w układzie nerwowym, tkz neuroborelioza . Zanim ludzkość zauważyła, że jej metody walki z boreliozą są nieskuteczne, upłynęło wiele dziesięcioleci.
Postęp w tej walce był skutecznie utrudniany przez polityków - bali się oni jeszcze jednej po AIDS i nowotworach kosztownej w leczeniu choroby. Zmieniło się to, dopiero gdy wielu z polityków zaczęło samodzielnie chorować. Wtedy przekonali się na własnej skórze o niewydajności “standardowej metody” leczenia boreliozy, a ludność krajów patrzyła na to sama ciepiąc.
Drugim czynnikiem opóźniającym leczenie boreliozy byli lekarze, którzy bali się skutków terapii antybiotykowych w skali globalnej, czyli uodpornienia sie bakterii na znane antybiotyki. Okazało się to błędnym sposobem myślenia o tej chorobie, gdyż przed ludzkością stała szeroka paleta metod zwalczania boreliozy. CDN…

Witaj, świecie!

Maj 24th, 2009

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!